Wojciech Czajka z Agrochestu o różnicach między zawodowcami i amatorami w MTB

Rozmowa z Wojciechem Czajką, czołowym zawodnikiem w kategorii M-4 i jednym z liderów Agrochestu Kostrzyn, najlepszej wielkopolskiej grupy MTB.

Agrochest Team odzyskał po dwóch latach tytuł najlepszej drużyny MTB w Wielkopolsce. To dla Pana zaskoczenie?

W tym roku celem naszej drużyny było pokazanie się z jak najlepszej strony na trasach Grand Prix Wielkopolski. Nasza firma ma siedzibę w Kostrzynie, dlatego skupiliśmy się na zawodach organizowanych w naszym regionie. Cieszymy się z ponownego triumfu w GP, tym bardziej, że poziom rywalizacji rośnie z roku na rok. Znów stanęliśmy na najwyższym stopniu podium, co na pewno motywuje nas do dalszej pracy.

Jakby Pan scharakteryzował Waszą grupę? Jakie w niej obowiązują zwyczaje? Na czym polega współpraca kolarzy z jednej grupy podczas wspólnych startów? Czy wszyscy pracują na lidera i czy najmłodszy odpowiada za rowery tak jak młody piłkarz za noszenie piłek?
Agrochest Team to przede wszystkim grupa prawdziwych pasjonatów kolarstwa. Łączy nas zamiłowanie do rowerów. Wszyscy zawodnicy chętnie dzielą się doświadczeniami i wiedzą. Najmłodszych kolegów wspieramy. Często też rozmawiamy o nowinkach technicznych i metodach nowoczesnego treningu. A co do taktyki jazdy, to specyfika liczenia punktów w GP polega na tym, że każdy zawodnik musi w swojej kategorii wiekowej i na swoim dystansie zdobyć jak najwięcej punktów. To nie jest wyścig całej grupy na jednym dystansie. Nie ma więc miejsca na kalkulowanie czy jazdę „na lidera”.

Jest Pan jednym z czołowych kolarzy górskich w kategorii powyżej 40 roku życia. Jak Pan zaczynał przygodę z MTB i jak bardzo różnią się Pana treningi sprzed lat od tych obecnych?

Moją przygodę z kolarstwem zacząłem w SP, gdzie pod okiem Zbigniewa Szymańskiego trenowałem kolarstwo szosowe w klubie SKS Borant. Po latach przerwy, za namową żony, postanowiłem wystartować w 2010 r. w maratonie MTB. Początki nie były łatwe, bo walczyłem nie tylko ze swoimi słabościami, ale również z licznymi defektami. Trasy na maratonach są dużo bardziej wymagające niż te na wyścigach szosowych, więc i wymagania sprzętowe są dużo większe. Jeśli chodzi o różnice w treningach, to podstawowa sprowadza się do tego, że mnóstwo informacji o treningach i sprzęcie można obecnie czerpać z Internetu. Kiedyś nie było niestety takiej możliwości. Za to w młodości mogłem znacznie więcej czasu poświęcić na trening. Teraz nie zawsze na to pozwalają mi obowiązki zawodowe.

Jakie cele stawia Pan przed sobą w przyszłym sezonie i czy Agrochest Team będzie jeszcze mocniejszy niż w minionym sezonie?

W tym roku moim celem była wygrana w swojej kategorii wiekowej na dystansie Medio w cyklu Skandia Lang Team. Udało się to zrealizować, więc powtórzenie tego sukcesu w przyszłym roku, podobnie jak mistrzostwa Wielkopolski dla całej grupy, będzie naszym podstawowym zadaniem w kolejnym sezonie.

Jak Pan ocenia rozwój MTB? Czy podział na wyczynowców i amatorów jest już wyrazisty i czy nadal będzie przybywać imprez i chętnych do jeżdżenia „góralami”?

Rozwój maratonów MTB w Polsce jest bardzo dynamiczny. Przybywa też z roku na rok amatorów i kobiet. Szkoda tylko, że oprócz Mai Włoszczowskiej, nie odnosimy sukcesów w kolarstwie zawodowym. Podział na zawodowców i amatorów jest wyrazisty. Ci drudzy muszą dzielić czas na pracę, rodzinę i pasję. Ci pierwsi w pracy są natomiast na rowerze.

Artykuł pochodzi ze strony: http://www.gloswielkopolski.pl/sport/a/wojciech-czajka-z-agrochestu-o-roznicach-miedzy-zawodowcami-i-amatorami-w-mtb,10737842/